fbpx

Klauzula moralności w biznesie – czy jest legalna w Polsce?

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on email
Email

W dzisiejszym świecie coraz częściej i coraz dokładniej zwraca się uwagę na odpowiednie podejście do zagadnień obyczajowych w biznesie i marketingu. Firmy nawiązujące współpracę z celebrytami, sportowcami czy influencerami chcą uniknąć sytuacji, w której znana postać kojarzona z ich marką przykładowo zamieści na swoich social mediach kontrowersyjny lub obraźliwy wpis czy relację z imprezy, na której zażywa narkotyki. Aby uchronić się przed nadszarpnięciem wizerunku, firmy coraz częściej wprowadzają do umów ze współpracownikami czy podwykonawcami odpowiednie postanowienia umowne, tzw. „klauzule moralności” lub warunkują zawarcie umowy od zaakceptowania kodeksu etycznego danego podmiotu. Czy takie praktyki są w Polsce legalne?

Czym jest klauzula moralności

Klauzula moralności jest typem postanowienia umownego pomiędzy stronami, które zobowiązuje daną stronę do powstrzymania się od danych zachowań lub wprost zakazuje ich. Jej treść może być najróżniejsza i nie da się jej jednoznacznie określić – cechą wspólną tego typu postanowień będzie to, że dotyczy ona sfery obyczajowej i zachowania (szczególnie w przestrzeni publicznej) danej osoby i stanowi ona ograniczenie swobody ekspresji tej osoby w celu zapewnienia ochrony wizerunku kontrahenta.

Samo postanowienie, które wskazywałoby np. „influencer zobowiązuje się do przestrzegania kodeksu etycznego firmy X” czy „influencer nie może zamieszczać w swoich kanałach komunikacji treści wulgarnych, obraźliwych lub dezinformacyjnych” byłoby ciężkie do wyegzekwowania, dlatego też wspomniana klauzula moralności powinna zawierać w sobie element sankcyjny – np. możliwość natychmiastowego rozwiązania umowy, odszkodowanie lub karę umowną.

Musimy pamiętać, że dotykamy wrażliwej sfery praw konstytucyjnych – wolności słowa czy swobody ekspresji drugiej strony i w dużej mierze legalność tego typu postanowień umownych zależy od społecznej wrażliwości i akceptacji danych zachowań – o ile nie ulega wątpliwości legalność zastrzeżenia możliwości rozwiązania umowy za zamieszczanie np. treści rasistowskich, o tyle czy zakaz posługiwania się wulgarnym językiem może być zamieszczony w umowie?

Swoboda umów a wolności sfery życia osobistego

Głośnym przykładem ostatnich dni jest spór pomiędzy celebrytką Barbarą Kurdej-Szatan a Jackiem Kurskim i TVP. Po wulgarnej wypowiedzi pod adresem Straży Granicznej, TVP rozwiązało z nią umowę „w trybie natychmiastowym” pozbawiając ją angażu w serialu. Czy takie zachowanie było legalne? Czy aktorka może podjąć kroki prawne przeciwko TVP? Czy TVP mogło zamieścić w kontrakcie (najprawdopodobniej umowie cywilnoprawnej) zastrzeżenie, że aktorzy powinni zachowywać się w sposób godny, nie przeklinać albo nie krytykować działań służb mundurowych, a może mogli krytykować, ale w kulturalny sposób?

Podstawowym przepisem prawa, od którego należy w tej sytuacji wyjść jest zasada swobody umów znajdująca się w art. 3531 Kodeksu Cywilnego. Strony mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, o ile nie sprzeciwia się on właściwości (naturze) stosunku, ustawie albo zasadom współżycia społecznego. Biorąc pod uwagę, że umowy zawierane przez celebrytów, sportowców czy influencerów mają zwykle charakter umów cywilnoprawnych (np. umowy B2B, współpracy), strony są w tym stosunku równorzędne i żadna z nich nie podlega szczególnej ochronie (tak jak np. konsument lub pracownik), zatem swoboda ukształtowania zasad współpracy jest najszersza.

Należy zatem stwierdzić, że co do zasady, klauzula moralności jest na gruncie prawa polskiego legalna. Kontrahent może wymagać od nas określonego wzorca postępowania, o ile nie ma on charakteru nadmiernie ingerującego w nasze wolności ze sfery osobistej, np. wolność wyrażania przekonań politycznych. Granica nie jest tu jednak wcale tak wyraźna, ponieważ w czasach znacznie większego upolitycznienia licznych sfer naszego życia, wiele wypowiedzi balansuje na granicy spraw społecznych i polityki. Wystarczy przyjrzeć się podanemu wyżej przykładowi.

A obrót swoje

Często zdarza się, że co prawda prawo nie zezwala na daną praktykę, lecz jest ona na tyle rozpowszechniona w obrocie, że wyegzekwowanie prawa staje się znacznie trudniejsze. Również w tym przypadku nie ma jednoznacznych wytycznych co do tego, gdzie leży granica pomiędzy nienaruszalną sferą wolności osobistych a swobodą umów – wszak umowa pomiędzy dwoma równymi podmiotami obrotu gospodarczego ma diametralnie inny charakter od relacji obywatela z państwem – o ile państwo nie może narzucić (a przynajmniej nie powinno móc w świetle Konstytucji) określonego światopoglądu, sposobu bycia czy ekspresji, o tyle w umowie dana strona dobrowolnie przyjmuje na siebie zobowiązanie do przestrzegania pewnych norm obyczajowych.

Dlatego też w obrocie klauzule moralności są nasilającym się zjawiskiem, w ślad za przykładem USA i Europy Zachodniej. W Stanach Zjednoczonych tzw. „bad boy clause”, „moral clause” czy „decency clause” są bardzo popularne w kontraktach z celebrytami i sportowcami. Sportowcy wręcz zobowiązują się do postawy proaktywnej w zakresie wartości przyświecających firmom – przykładem mogą być tu lody Ben & Jerry, których angaż w sprawy światopoglądowe jest szczególnie zauważalny.

W Polsce coraz częściej napotykamy się w umowach na postanowienia zobowiązujące kontrahentów do prezentowania konkretnych postaw etycznych. Rozstrzyganie sporów dochowania tych norm przez sąd może być bardzo złożone i wieloaspektowe, dlatego też obecnie brakuje „chętnych” do podjęcia rękawic i dochodzenia swoich praw przed sądem w związku z istniejącym ryzykiem niekorzystnego rozstrzygnięcia.

Jak zabezpieczyć moralność?

Najlepszym sposobem na zabezpieczenie swoich interesów przez firmę zatrudniającą znaną i aktywną publicznie osobę jest wprowadzenie postanowienia o możliwości rozwiązania umowy bez okresu wypowiedzenia – daje to możliwość szybkiego zakończenia współpracy w przypadku, w którym dojdzie do szkody wizerunkowej w związku z nieobyczajnym zachowaniem czy wręcz hejtem.

Istnieje również możliwość zastrzeżenia odpowiedniej kary umownej za naruszenie klauzuli moralności z zastrzeżeniem możliwości dochodzenia odszkodowania za szkodę wizerunkową oprócz samej kary umownej.

W przypadku braku takich postanowień, firma może narazić się na odpowiedzialność z tytułu nieuzasadnionego rozwiązania umowy i zostać zobowiązana np. do wypłaty wynagrodzenia przysługującego za okres wypowiedzenia lub do odpowiedniego odszkodowania.

Z drugiej strony, zależnie od powagi przypadku, nawet i bez odpowiednich postanowień, wskutek szczególnie nieprzyzwoitych zachowań kontrahent może ponosić odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną wizerunkowi/reputacji partnera – pozostaje wówczas kwestia wykazania zaistnienia szkody, związku przyczynowo- skutkowego i winy kontrahenta.

Najważniejszy jest balans

Zarówno swoboda umów jak i wolność słowa, ekspresji czy poglądów są bardzo istotnymi wartościami funkcjonującymi w systemie państwa demokratycznego. Istnienie wielu różnych nurtów wrażliwości społecznej wymaga racjonalnego podejścia do rozgraniczenia, jakiej treści klauzule moralne będą dozwolone, a jakie w swej rygorystyczności znajdą się „o jeden most za daleko”. Warto mieć na uwadze również fakt, że sądy w swoim orzecznictwie nierzadko powołują się na wrażliwość społeczną, a więc normy ogólnie przyjęte w społeczeństwie, typowe dla przeciętnego obywatela. Legalność klauzuli moralności nie budzi jednak wątpliwości i w relacjach biznesowych można wymagać odpowiedniej postawy etycznej od swoich współpracowników. Pozostaje jednak pytanie, jak daleko można posunąć się w tych oczekiwaniach, tak, aby nie naruszyć praw nienaruszalnych.

Artykuł powstał przy współpracy zespołu kancelarii Creativa.

Zdjęcie autorstwa Plann z Pexels.

Przydał Ci się ten artykuł? Udostępnij go!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on email
Email

Weź udział w dyskusji, napisz komentarz!

Nowy newsletter
prawo dla e-commerce

  • Bezpłatne materiały edukacyjne przygotowane przez ekspertów – prawników, specjalistów ds. marketingu i komunikacji, bezpieczeństwa, zakładania sklepów internetowych oraz wielu innych.
  • Omówienie konkretnych przypadków, które zdarzają się w e-biznesach – zero suchego cytowania ustaw!
  • Praktyczne wyjaśnienia i wskazówki.
  • Dostęp do zamkniętych szkoleń on-line prowadzonych przez praktyków.

BONUS o wartości 199 zł: dostęp do nagrania ze szkolenia „6 błędów prawnych, które musisz poprawić w swoim sklepie internetowym”.

Aktywując przycisk pod formularzem, wyrażasz dodatkowo zgodę na otrzymywanie treści edukacyjnych, informacji o produktach i usługach fundacji Creativa Education np. o nowych artykułach, czy kursach on-line. Przeczytaj, w jaki sposób przetwarzamy Twoje dane osobowe w naszej Polityce prywatności.

Skip to content